rzeki
w opuszczonym hotelu
odkryję cię na nowo
nie mamy nic do stracenia
skoro jutra nie będzie
w płatkach śniegu za oknem
zabijemy
obcy czas
dotykiem obcych dłoni
pytaniami
zbyt naiwnymi by odpowiedzieć
ocierając się o siebie
wypełnimy
prawdą spomiędzy
rzeczy a nieznanym
nicniemówienia które mówi za wiele
(bo) nie ma rzek które nie wpadają do morza
są tylko puste koryta
którymi próbujemy popłynąć
Rybnik, 2013 z tomiku : "Rzeki - kilka wierszy o miłości"
list (kiedy nie pada śnieg)
czytam Ciebie zawsze tak samo
czy ktoś słyszy
nie słyszy
prawda nie leży pomiędzy
ma swoje miejsce
jak rzeka co kończy się w morzu
codzienność musi dorosnąć
bo jeśli jutra nie będzie
dziecięce pytania pozostaną pośrodku
niedokończenia
zmysłów
splątanej pajęczyny
zrozumiesz
– nie zrozumiesz
mężczyznom zawsze trudniej
ale jeśli już nic ma
jeśli już na coś czekamy
chcę zobaczyć to teraz
dziś nie pada
Rybnik, 2013 z tomiku : "Rzeki - kilka wierszy o miłości"
o poranku
moja osobista cisza
na w poły przytomna odsypia na stojąco
czas płynie zbyt szybko
kiedy otwieram oczy
ktoś dzwoni do drzwi
ekspres skrzypi po raz drugi
filiżanki o tej porze są takie same
budzę się po trzeciej
sąsiadka nazywa rzeczy po imieniu
nawet nie słyszę z której strony
nadbiega nowy dzień
Rybnik, 2013 z tomiku: "Marionetki"
nieuzależnienie, Pan Bóg i Facebook
jeszcze dzisiaj tylko raz
Panie Boże przebacz
on mi dał on nie dał
ja jemu lecz czemu bo
przecież...
praca nie zając
rodzina nie wiatr
jeszcze dzisiaj tylko raz
Panie Boże przebacz
jak oddzielić to ziarno...
nieznajomych
siła w liczbie
więc nie chcę lecz muszę
jeszcze dzisiaj tylko raz
Panie Boże przebacz
czy to grzech?
żyć trzeba pełną parą
trendy jest like
like w cenie i kropka
więc...
jeszcze dzisiaj tylko raz?
Rybnik, 2022 z tomiku: "Wiersze wybrane"
bajka
kiedyś ci opowiem:
bajkę o trwaniu w ciszy
pytaniach bez naiwnych odpowiedzi
i rzeczach nie nazwanych po imieniu
o dniu za dniem
godzinie po godzinie
i wspomnieniach
ledwie uchwytnych - jak tchnienie
kiedyś ci opowiem…
ale w innym życiu
w innym świecie
inna ja
Rybnik, 2026, z powst. tomiku
proświęta
komercyjny chaos
deformuje pierwotność
gwiazda poszarzała
w stajence laptop
tęsknię za prostą ciszą
milknącym słowem
za tym co odeszło
i być może nie wróci
w starym pamiętniku
schowanym na strychu
odnajduję rzeczywistość
tę która zakopana w obcym brzmieniu
próbuje odnaleźć drogę do powrotu
Rybnik, 2026, z powst. tomiku
tęcza
niebinarnie odwróceni
oni one i jeszcze ktoś
tęcza bez kolorów
sodoma cieni
rozumieć czy akceptować
a może wybierać
by uwstecznić normalność
a jeśli jutra nie będzie
kto pomaluje tęczę
Rybnik, 2026, z powst. tomiku
niewiedzialna
czy jeszcze ktoś tu jest
tu – czyli gdzie
w zwyczajnej przestrzeni
w codzienności
w pragnieniach
tym co żyje
i co umiera
takie formalne życie
w skórze ze szkła
w posiwiałych włosach
w tym że kiedyś
już nie wróci
Rybnik, 2026, z powst. tomiku
na tu i teraz
w błocie niejasnych zastanowień
modlitwa do mamony
nieustanna i niecierpliwa
jakby jutro miało nie nadejść
wstrzemięźliwa
zamysłem – nie wspomnieniem
na tu i teraz co przeminie
jak też nie wróci wczoraj
nie odwracam się
nie spoglądam w przyszłość
wiem że jest tylko ta chwila
to westchnienie
ten czas
Rybnik, 2026, z powst. tomiku
czas
czekanie
jak Godot bez Gogota
pustostan
patrzenie na wskazówki zegara
przepuszczając przez palce TERAZ
próbuję dogonić – zapisane
być może wcale nie będzie łaskawe
być może zegar się zatrzyma
Rybnik, 2026, z powst. tomiku