MARTA GRACZ

rzeki

w opuszczonym hotelu

odkryję cię na nowo

nie mamy nic do stracenia

skoro jutra nie będzie

w płatkach śniegu za oknem

zabijemy

obcy czas

dotykiem obcych dłoni

pytaniami

zbyt naiwnymi by odpowiedzieć

ocierając się o siebie

wypełnimy

prawdą spomiędzy

rzeczy a nieznanym

nicniemówienia które mówi za wiele

(bo) nie ma rzek które nie wpadają do morza

są tylko puste koryta

którymi próbujemy popłynąć

Rybnik, 2013 z tomiku : "Rzeki - kilka wierszy o miłości"

list (kiedy nie pada śnieg)

czytam Ciebie zawsze tak samo

czy ktoś słyszy

nie słyszy

prawda nie leży pomiędzy

ma swoje miejsce

jak rzeka co kończy się w morzu

codzienność musi dorosnąć

bo jeśli jutra nie będzie

dziecięce pytania pozostaną pośrodku

niedokończenia

zmysłów

splątanej pajęczyny

zrozumiesz

– nie zrozumiesz

mężczyznom zawsze trudniej

ale jeśli już nic ma

jeśli już na coś czekamy

chcę zobaczyć to teraz

dziś nie pada

Rybnik, 2013 z tomiku : "Rzeki - kilka wierszy o miłości"

o poranku

moja osobista cisza

na w poły przytomna odsypia na stojąco

czas płynie zbyt szybko

kiedy otwieram oczy

ktoś dzwoni do drzwi

ekspres skrzypi po raz drugi

filiżanki o tej porze są takie same

budzę się po trzeciej

sąsiadka nazywa rzeczy po imieniu

nawet nie słyszę z której strony

nadbiega nowy dzień

Rybnik, 2013 z tomiku: "Marionetki"

nieuzależnienie, Pan Bóg i Facebook

jeszcze dzisiaj tylko raz

Panie Boże przebacz

on mi dał on nie dał

ja jemu lecz czemu bo

przecież...

praca nie zając

rodzina nie wiatr

jeszcze dzisiaj tylko raz

Panie Boże przebacz

jak oddzielić to ziarno...

nieznajomych

siła w liczbie

więc nie chcę lecz muszę

jeszcze dzisiaj tylko raz

Panie Boże przebacz

czy to grzech?

żyć trzeba pełną parą

trendy jest like

like w cenie i kropka

więc...

jeszcze dzisiaj tylko raz?

Rybnik, 2022 z tomiku: "Wiersze wybrane"

bajka

kiedyś ci opowiem:

bajkę o trwaniu w ciszy

pytaniach bez naiwnych odpowiedzi

i rzeczach nie nazwanych po imieniu

o dniu za dniem

godzinie po godzinie

i wspomnieniach

ledwie uchwytnych - jak tchnienie

kiedyś ci opowiem…

ale w innym życiu

w innym świecie

inna ja

Rybnik, 2026, z powst. tomiku

proświęta

komercyjny chaos

deformuje pierwotność

gwiazda poszarzała

w stajence laptop

tęsknię za prostą ciszą

milknącym słowem

za tym co odeszło

i być może nie wróci

w starym pamiętniku

schowanym na strychu

odnajduję rzeczywistość

tę która zakopana w obcym brzmieniu

próbuje odnaleźć drogę do powrotu

Rybnik, 2026, z powst. tomiku

tęcza

niebinarnie odwróceni

oni one i jeszcze ktoś

tęcza bez kolorów

sodoma cieni

rozumieć czy akceptować

a może wybierać

by uwstecznić normalność

a jeśli jutra nie będzie

kto pomaluje tęczę

Rybnik, 2026, z powst. tomiku

niewiedzialna

czy jeszcze ktoś tu jest

tu – czyli gdzie

w zwyczajnej przestrzeni

w codzienności

w pragnieniach

tym co żyje

i co umiera

takie formalne życie

w skórze ze szkła

w posiwiałych włosach

w tym że kiedyś

już nie wróci

Rybnik, 2026, z powst. tomiku

na tu i teraz

w błocie niejasnych zastanowień

modlitwa do mamony

nieustanna i niecierpliwa

jakby jutro miało nie nadejść

wstrzemięźliwa

zamysłem – nie wspomnieniem

na tu i teraz co przeminie

jak też nie wróci wczoraj

nie odwracam się

nie spoglądam w przyszłość

wiem że jest tylko ta chwila

to westchnienie

ten czas  

Rybnik, 2026, z powst. tomiku

czas

czekanie

jak Godot bez Gogota

pustostan

patrzenie na wskazówki zegara

przepuszczając przez palce TERAZ

próbuję dogonić – zapisane

być może wcale nie będzie łaskawe

być może zegar się zatrzyma  

Rybnik, 2026, z powst. tomiku

© Marta Gracz

Teksty i grafiki chronione prawem autorskim